poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 13


Popatrzyłam na palonego przeze mnie papierosa i poczułam się dziwnie. Po raz pierwszy w życiu poczułam się źle paląc papierosa. Zgasiłam go w połowie i wyrzuciłam przez okno. Wróciłam do pokoju Harry'ego i usiadłam na łóżku, a Hazz mnie przytulił.
- Macie rację. Nie będę już palić.
- Bardzo się cieszę - powiedział i ucałował mnie w czoło - idziemy spać? - pokiwałam głową. Okrył nas kołdrą i wtuliłam się w jego ciepły tors. Gdy rano się obudziłam jego nie było w łóżku więc zeszłam na dół. Pichcił coś w kuchni. Dziwnie czułam się nie przychodząc do szkoły, ponieważ rzadko chodzę na wagary i przyzwyczaiłam się do tego, że tam jestem. Stanęłam przy szafce i poczekałam aż Harry mnie zauważy. Odwrócił się od kuchenki, podszedł do mnie i.. pocałował mnie. Popatrzyłam się na niego dziwnie.
- Ja bardzo cię przepraszam Amelie ale ja nie mogę się powstrzymać. Bardzo ładnie wyglądasz.
- Hazz ja.. ty jesteś na serio świetnym facetem i dobrym przyjacielem i bardzo cię za to cenię ale dopiero w nietypowy sposób zakończyłam jeden związek. Chciałabym z tobą być ale.. poczekajmy - pokiwał nieśmiało głową i wrócił do robienia śniadania. Ja usiadłam do stołu i poczekałam aż skończy. Zadzwoniła moja mama.
- Córuś co się z toba dzieje. Odchodzę od zmysłów. Chciałam dzwonić już na policję.
- Mamo.. nic się nie stało. Jestem u Harry'ego tego z mojej nowej klasy. Nic mi nie będzie. Po południu wrócę do domu.
- Wytłumaczysz mi to wszystko bo na prawdę się martwię.
- Dobrze kocham cię. papa - rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź. Harry właśnie nałożył jajecznicę i podał mi talerz.
- Przepraszam - wyszeptał.
- Na prawdę nic się nie stało Harry.

czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 12

Miałem takie sny, że cieszyłem się, że Amelie nie może ich widzieć. Oczywiście była w nich ona. Obudził mnie krzyk. Gdy otworzyłem oczy było ciemno i pewnie bardzo wcześnie. Był to krzyk mojej Amelie. Może jeszcze nie mojej ale kiedyś będzie. Siedziała obok mnie i wpatrywała się w okno z przerażeniem. Szybko wstałem i zaświeciłem światło ale za oknem nikogo nie zobaczyłem.
- Amelie coś się stało? Zobaczyłaś tam kogoś?
- On.. był tutaj. Harry.
- Kto tu był? - wtuliła się we mnie.
- Mark - tak bardzo było mi jej szkoda. Nie dość, że za nim tęskniła to jeszcze się go bała - Harry pójdę zapalić - powiedziała wstając.
- Miałaś nie palić.
- Staram się ale teraz jestem zdenerwowana i muszę.
- No dobrze. Ale to ostatni raz. I zostań w domu. Nie wychodź już z domu.

** Oczami Amelie **

Weszłam do salonu i otworzyłam okno. Zapaliłam papierosa i myślałam. Teraz już nie jestem pewna czy to był on czy może tylko mi się przyśniło. Bo po co miałby tutaj przychodzić? Chociaż z drugiej strony nie wiem czego można się po nim spodziewać. Dobrze, że Harry tu jest.

wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 11

Wyszła z łazienki po jakiś 15 minutach. Wyglądała tak pięknie w moich ciuchach. Amelie bardzo mi się podoba, wiem że Zayn'owi też ale nie chcę zepsuć tego, że się przyjaźnimy. Tylko zespół by na tym ucierpiał. Ale jeśli ona dalej będzie tak pięknie wyglądać w końcu się nie powstrzymam.
- Gdzie mogę spać? - spytała.
- Możesz u mnie w pokoju, a ja pójdę na kanapę.
- Na serio nie chcę robić problemu. Pójdę na kanapę - uśmiechnęła się slicznie.
- Jak sobie chcesz. Przyniosę ci kołdrę i poduszkę - poszła na dół, a ja do mojego pokoju, aby wyjąć z szafy potrzebne dla mniej rzeczy. Zszedłem do niej na dół.
- Dzięki Harry. Na prawdę to dla mnie teraz ważne.
- Nie ma za co - po czym poszedłem na górę. Nie mogłem zasnąć. Myślałem o tym czemu ona kocha Marka. Przecież on ją chciał zgwałcić. Ja bym czegoś takiego nie zrobił. Mógłbym kochać ją bardziej niż on. O czym ja mówię. Skoro chciał jej wyrządzić taką krzywdę to nie można mówić o tym, że ją kocha. Było już dosyć późno, a ja dalej nie mogłem spać. Spojrzałem na zegarek i była 23:50 i usłyszałem jej słodki głosik.
- Harry.
- Hmm - usiadłem.
- Nie mogę zasnąć - odsunąłem się na bok łóżka i uniosłem kołdrę.
- To chodź. Przytul się i śpij - położyła się obok mnie, okryłem ją kołdrą, a ona wtuliła się we mnie i zasnęła, a ja leżałem jeszcze z pół godziny i po prostu.. może to głupie ale wąchałem jej włosy aż zasnąłem.

czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 10

Paliłam tego papierosa i płakałam na schodach. Nagle ktoś wytrącił mi papierosa z ręki.
- Nie rusz!
- Miałaś nie palić.
- A ty miałeś się pośpieszyć. Jest Harry z tobą? - wtuliłam się w Zayn'a.
- Jest w aucie. Chcesz jechać do mnie, do Hazzy czy do domu?
- Do Hazzy - zaprowadził mnie do auta.
Harry tylko spytał gdzie jechać i potem nic nie mówił. Siedziałam z tyłu wtulona w Malika i płakałam. Płakałam bo mój były chciał mnie zgwałcić. To takie okropne. Kochałam go. Na prawdę go kochałam ale też bałam się go bo to nie pierwszy raz kiedy mnie uderzył. Harry odwiózł najpierw Zayn'a do domu, a potem pojechał do siebie. Weszłam do jego domu, rzuciłam gdzieś torbą i usiadłam na kanapie, a Harry obok. I tylko opowiadałam mu co się stało.

** oczami Harry'ego **

Amelie dzwoni do Zayn'a zapłakana, płacze całą drogę, a na końcu wtula się we mnie i dalej płacze. Nie chciałem jej wypytywać co się stało ale sama zaczęła mi opowiadać. Widocznie tego potrzebowała. Na końcu jej opowieści nawet mi poleciał łzy. Na prawdę szkoda mi jej było. Zapadł już wieczór i zrobiło się ciemno.
- Muszę wracać do domu Harry.
- Możesz przecież zostać tutaj.
- Nie będę ci zawadzać. Poza tym jutro idziemy do szkoły.
- Nie zawadzasz. A jak jeden dzień nie pójdziemy to nic się nie stanie.
- Dziękuję. Pójdę zapalić - chciała wstać ale chwyciłem ją za rękę.
- Nie będziesz palić tego gówna.
- Może.. masz rację. Dasz mi jakieś ubrania? chciałabym się wykąpać - dałem jej moją koszulkę i spodenki i poszła do łazienki.

środa, 20 lutego 2013

Rozdział 9

- Nie masz nic do gadania, a teraz pojedziesz ze mną - próbowałam mu się wyrwać ale zaprowadził mnie do auta. Zawiózł mnie do swojego domu. Mieszkał sam bo jego rodzice wyprowadzili się do Francji.
- Jesteś moja. Idź i czuj się jak u siebie - ale jak miałam się tak czuć. Kocham Marka ale często się go boję. Jest o mnie okropnie zazdrosny. Usiadłam w salonie, a on poszedł do kuchni. Gdy wrócił z dwoma kubkami herbaty odrazu spytałam.
- Czemu mnie uderzyłeś?
- Nie chciałem. Kocham cię.
- Gdybyś mnie kochał to byś mnie nie uderzył - chciał mnie objąć ale odsunęłam się. Dzisiaj postanowiłam, że z nim zerwę. Skoro mam się go bać to wolę z nim nie być - Mark, to nie jest dla mnie łatwe bo cię kocham ale ja się ciebie boję i nie wiem czy chcę z tobą być.
- Pokaż mi jak mnie kochasz. Udowodnij to - zaczął mnie całować i sięgać ręką końca mojej bluzki. Zaczęłam mu się wyrywać ale nie chciał dać za wygraną. Zaczęłam piszczeć aż w końcu mnie puścił, a ja wzięłam swoje buty i torbę, i wybiegłam z domu. Zza drzwi usłyszałam tylko 'kurwa!'. Założyłam buty i uciekałam. Biegłam przed siebie. Jak najdalej od niego. Nie chciałam narazie wracać do domu. Nie chcę pokazywać mamie, że jest źle bo ona i tak tego nie zrozumie. Pierwsze do głowy wpadł mi Malik więc wyciągnęłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam do niego.
- Zayn proszę przyjedź po mnie. Jestem na osiedlu niedaleko centrum. Tam gdzie jest szpital - mówiłam zapłakanym głosem.
- Ok już jadę - nawet nie pytał co się stało. Pobiegłam jeszcze dalej, tam gdzie było już więcej ludzi. Usiadłam pod jakimś budynkiem na schodach i wyciągnęłam z torby papierosy.

wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 8

Myślałam, że dyrektor po prostu zaczyna robić ze mnie żarty. Sorry ale nie miałam zamiaru z nim spędzać czasu. Już wolę spotykać się z Harrym. Poza tym jakby Mark się dowiedział, że spotykam się z jakimś kolesiem chyba by mnie udusił. Dyrektor coś tam ustalał z Zayn'em, a ja się w ogóle wyłączyłam. Przypomniałam sobie,że Mark miał po mnie dzisiaj przyjść. Mam nadzieję, że nie zapomni znowu.
- Amelie pasuje taki układ?
- Tak pewnie - i wyszłam z gabinetu. Nawet nie wiem na co się zgodziłam. Ale trudno. Po lekcjach zeszłam na dół z Harrym. Tłumaczył mi coś z chemii.
- Cześć śliczna - powiedział Mark gdy zatrzymaliśmy się obok niego i pocałował mnie.
- Cześć. Widzę, że nie zapomniałeś.
- A to kto? - wskazał na Harry'ego.
- Och przepraszam. To jest Harry, chodzimy razem do klasy, a to jest Mark.
- Cześć. Miło mi cię poznać - Harry wyciągnął rękę w stronę Marka ale ten jej nie uścisnął. Czyli zaraz się zacznie.
- A mi nie. Jeśli chcesz poderwać moją dziewczynę to lepiej spadaj bo ona należy do mnie.
- Mark uspokój się. To tylko przyjaciel na serio. Przepraszam cię Harry.
- Okej. Nic się nie stało Amelie. Pójdę już.
- Dobra ale wytłumaczysz mi tą dysocjacje ok? Bo nie umiem tego ogarnąć.
- To umówimy się - i wyszedł, a Mark spojrzał na mnie jakby chciał mnie zabić i wyciągnął mnie za włosy ze szkoły. Było dużo ludzi więc nikt tego nie zauważył.
- Ała! Co ty robisz Mark! - przed szkołą mnie puścił.
- Nie spotkasz się z nim rozumiesz? Nie będziesz mnie zdradzać z jakimś pedałem. Nie pozwolę na to!
- Zrobie co chce i nie zabronisz mi tego - uderzył mnie w twarz.
- Nie masz nic do gadania.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 7

Harry tylko popatrzył na mnie smutno. Postanowiłam, że muszę go pocieszyć.
- Ale gdyby nie on byłbyś u mnie na pierwszym miejscu - uśmiechnął się lekko. I poszliśmy dalej.
- A nie boisz się, że Zayn się teraz obrazi?
- Niee. Powinno mu niedługo przejść. 
- A ty? Teraz będzie też na ciebie obrażony. Nie obchodzi cię to?
- Wiesz spławiłam go nie dlatego, że mam chłopaka tylko dlatego, że Zayn mnie często wkurza, odzywa się do mnie gdy tylko chce szlugi i przez niego byłam pośmiewiskiem w szkole przez miesiąc w pierwszej klasie.
- Ale on cię na prawdę lubi. Nie robi tego tylko po to żeby znowu cię wkurzyć.
- Jakoś, nie mogę w to wierzyć.
- Jak chcesz.
- Muszę iść na obiad. Odprowadzisz mnie? - i odprowadził mnie do domu. Reszta weekendu minęła spokojnie. Nigdzie już nie wychodziłam chyba, że do sklepu. A w poniedziałek poszłam do szkoły. Do nowej klasy. Oczywiście dyrektor wezwał do siebie mnie i Zayn'a.
- Jak wam idzie?
- Ale co ma nam iść? - spytałam.
- Jak to co? Amelie. Przeniosłem się do klasy Zayn'a ponieważ oboje macie problem i oboje musicie się pilnować. Chyba nie wzięliście tego na poważnie co?
- Nie.
- W sumie to ja wziąłem to na poważnie, ale Am nie. Sama mi to powiedziała.
- Skoro Zayn wziął to na poważnie musicie spędzać ze sobą więcej czasu.
- Wybaczy pan ale to będzie trudne.