czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 12

Miałem takie sny, że cieszyłem się, że Amelie nie może ich widzieć. Oczywiście była w nich ona. Obudził mnie krzyk. Gdy otworzyłem oczy było ciemno i pewnie bardzo wcześnie. Był to krzyk mojej Amelie. Może jeszcze nie mojej ale kiedyś będzie. Siedziała obok mnie i wpatrywała się w okno z przerażeniem. Szybko wstałem i zaświeciłem światło ale za oknem nikogo nie zobaczyłem.
- Amelie coś się stało? Zobaczyłaś tam kogoś?
- On.. był tutaj. Harry.
- Kto tu był? - wtuliła się we mnie.
- Mark - tak bardzo było mi jej szkoda. Nie dość, że za nim tęskniła to jeszcze się go bała - Harry pójdę zapalić - powiedziała wstając.
- Miałaś nie palić.
- Staram się ale teraz jestem zdenerwowana i muszę.
- No dobrze. Ale to ostatni raz. I zostań w domu. Nie wychodź już z domu.

** Oczami Amelie **

Weszłam do salonu i otworzyłam okno. Zapaliłam papierosa i myślałam. Teraz już nie jestem pewna czy to był on czy może tylko mi się przyśniło. Bo po co miałby tutaj przychodzić? Chociaż z drugiej strony nie wiem czego można się po nim spodziewać. Dobrze, że Harry tu jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz