czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 10

Paliłam tego papierosa i płakałam na schodach. Nagle ktoś wytrącił mi papierosa z ręki.
- Nie rusz!
- Miałaś nie palić.
- A ty miałeś się pośpieszyć. Jest Harry z tobą? - wtuliłam się w Zayn'a.
- Jest w aucie. Chcesz jechać do mnie, do Hazzy czy do domu?
- Do Hazzy - zaprowadził mnie do auta.
Harry tylko spytał gdzie jechać i potem nic nie mówił. Siedziałam z tyłu wtulona w Malika i płakałam. Płakałam bo mój były chciał mnie zgwałcić. To takie okropne. Kochałam go. Na prawdę go kochałam ale też bałam się go bo to nie pierwszy raz kiedy mnie uderzył. Harry odwiózł najpierw Zayn'a do domu, a potem pojechał do siebie. Weszłam do jego domu, rzuciłam gdzieś torbą i usiadłam na kanapie, a Harry obok. I tylko opowiadałam mu co się stało.

** oczami Harry'ego **

Amelie dzwoni do Zayn'a zapłakana, płacze całą drogę, a na końcu wtula się we mnie i dalej płacze. Nie chciałem jej wypytywać co się stało ale sama zaczęła mi opowiadać. Widocznie tego potrzebowała. Na końcu jej opowieści nawet mi poleciał łzy. Na prawdę szkoda mi jej było. Zapadł już wieczór i zrobiło się ciemno.
- Muszę wracać do domu Harry.
- Możesz przecież zostać tutaj.
- Nie będę ci zawadzać. Poza tym jutro idziemy do szkoły.
- Nie zawadzasz. A jak jeden dzień nie pójdziemy to nic się nie stanie.
- Dziękuję. Pójdę zapalić - chciała wstać ale chwyciłem ją za rękę.
- Nie będziesz palić tego gówna.
- Może.. masz rację. Dasz mi jakieś ubrania? chciałabym się wykąpać - dałem jej moją koszulkę i spodenki i poszła do łazienki.

1 komentarz:

  1. szkoda mi jej. mam nadzieję, że jej były zniknie już z tego opowiadania! ale fajnie, że została u Hazzy. ciekawe czy coś się wydarzy jeszcze w tym dniu, albo jutro! :D

    OdpowiedzUsuń